You are viewing [info]yuuki_kawaii's journal

Marta
22 October 2009 @ 05:28 pm

"Oda"

Próbuję mówić

Do ciebie

Nie mówię

Mówię

Wściekam się

Gdy nie słyszę twojego głosu

Obrzydliwego

Pożądanego

Jestem chora

Chyba się przeziębiłam

Uczulenie na ciebie

Lubię na ciebie patrzeć

„Bo zamknąłbym cię w klatce”

Gdy się przewróciłam

Talerz z obiadem wyrzuciłam

Na ziemię

Plemię

Splamione

Męskością ukarane

Popadam w paranoję

Stokrotki widzę

Blondwłose stworzenie

To moje marzenie?

Żałosne życie

Ukrycie

Gdy patrzysz żyję

Gdy nie patrzysz żyję

Żyję

Od nowa

Co to za krowa

Ruda czupryna

Powiewa na wietrze

I jest ktoś jeszcze

Ty jesteś i ja jestem

Niedorzecznością przepełnieni

Jak motyle wkurwieni

Nie wiemy czego chcemy

Sprawiasz że czuję

Nie myślę

Lecz czuję

Lecz widzę

Czarne kłaki poskręcane wokół twej szyi

I znowu zła jestem

Zostaw mnie w spokoju

Zamknę się w pokoju

I nie powiem nic na to

Ciemno

Mówisz

I znów żyję.


copyright xd

 
 
Current Music: Kings of Leon - Ragoo | Powered by Last.fm
 
 
Marta
07 May 2009 @ 11:21 pm
  S O    P O S I T I V E  !
 
 
Current Music: DéspairsRay - Lost Scene | Powered by Last.fm
 
 
Marta
16 April 2009 @ 10:15 pm
Yuu's nice new blond-hair color ^^
it is not orange or yelow XD  B L O N D ^^



my leg hurts me, but isn't broken *itai!*
stupid fores XD and trees : D
my poor foot ^^
 
 
Current Mood: lazylazy
 
 
Marta
23 March 2009 @ 06:55 pm
Sadie are life's joy! ^^ 
nuu, I think, I should be sick XD I hate my school and my classe and I would stay home XDD
but I can't >.<

it's raining, I hate it!
rain, tears, way Y_Y
 
 
Current Music: ムック - FUZZ | Powered by Last.fm
 
 
Marta
13 February 2009 @ 04:04 pm
I'm so tired! T___T
And my computer-mouse is broken =.='
Today is alcohol party :)
but I'm sick Y.Y



I'm going to do colored jelly for party ^^

Have a good day! <3
 
 
Current Music: Queen - Love of My Life | Powered by Last.fm
 
 
Marta
13 February 2009 @ 12:23 am
I was sooo borring! ^^ and I made this... thing? xD 


Don't ask ^^''''

and my sweet pen box xD he name is "I am a little, tiny princess" ^_^

kawaii desu nee?~ 

tomorrow is a Valentine Day, I hate this holiday Y___Y
but, I have a amazing post-card from my friend ;3
and I sent her something :) and propably, she like it ^^

I spaming, na-na-na! ^^
And I don't understand what I write :)
I can write in my polish langue? :D
nyaa, tak lepiej :)

dziś mi wybitnie źleee! 
ale tak pozytywnie źle XD


jeszcze jutro i ferie i impreza ^.^
na-na-na


PS. cu-do-wne!
Mao-chan is loooove! :D
-made by his fangirl, and my friend ^^

 
 
Current Music: Queen - Bohemian Rhapsody | Powered by Last.fm
 
 
Marta
29 December 2008 @ 01:56 pm
Uhh, est 29 decembre, je vivre. Jusqu'à quand?
Je voudrais savoir, mais je ne sais pas.
Je ne planifie, je ne reserve mon temps.
Car je ne sais pas koi je ferai.
Je sais pas rien de rien.
Je vivre, ok?
Je mourrai.
mais.
je voudrais faire beaucoup de 'thing'
Je vais mourir.


 
 
 
Current Mood: melancholymelancholy
Current Music: Plastic Tree - Replay (Utsusemi ver.) | Powered by Last.fm
 
 
Marta
30 November 2008 @ 10:05 pm
Im więcej udaję, że mnie nie ma, tym mniej mnie jest


smutna.


zbyt emocjonalna.



to ani nie kolejna część, ani nic.
kiedyś napisane, na przerwie, lekcji PO i znowu przerwie.
kiedyś dam do przeczytania w całości.
kiedyś.
jak napiszę.



 
Lilianna tępo wpatrywała się w krajobraz za oknem. Wysokie drzewa ograniczały widoczność, lecz dziewczynie to nie przeszkadzało, zdawało się, jakby w ogóle tego nie zauważała. Siedziała na małym parapecie, skulona. Cichutno nuciła smutną piosenkę. To było jej ulubionym zajęciem, chociaż może jedynym w tamtym momencie. Zamknięta w pokoju jaśniejącym czystością i schludnością. Podkreślało to tylko jej negatywne cechy, które chciała zataić. Chciała tylko znaleźć miejsce by móc ukryć się wraz ze swoimi niepowodzeniami, które napawały ją obrzydzeniem do samej siebie.
W tym momencie Lilianna pragnęła, aby pozwolono jej zniknąć, jej tak wstrętnej i paskudnej. Nie zasługującej na możliwość istnienia. Myślała, że jest niepotrzebna, zapomniana, pozostawiona, zadająca jedynie ból i rozczarowanie. Nie przyjmowała do wiadomości żadnych sygnałów otoczenia, że może być dla nich ważna. Miała ochotę krzyczeć, uciec i pobiec tak daleko, jak daleko dadzą radę ponieść ją chude nogi. Ale to pragnienie szybko odeszło w zapomnienie, a dziewczyna dalej siedziała na ponurym parapecie. Do następnego razu, pomyślała przymykając powieki. Środki uspokajające zaczynały działać.
 
 
 
Marta
11 November 2008 @ 12:29 am
To nic wielkiego, musiałam znaleźć sobie zajęcie.
Szkic był pisany wieki temu!
Dopiero wczoraj/dzisiaj, na przełomie 1.5h napisałam ponownie.

To coś, co mi wyszło nie ma znaczenie, jest sobie.
Oznaka tego, że kiedyś też mi było smutno.
Kiedyś, wieki temu.


Opowiadanie decykowane Thaaetly, mojej Tae.


Siedzę na zimnym parapecie w swojej sypialni. Gdy odwrócę wzrok od ponurego widoku lasu zobaczę wokół siebie wiele przyjemnych przedmiotów, jednakże uparcie wpatruje się w wierzchołki drzew nie dopuszczając do siebie jakichkolwiek myśli. Przylegam całym ciałem do chłodnej materii, mrucząc pod nosem smutną melodię. Dobrze zdając sobie sprawę, iż to niemożliwe pragnę, aby odwrócono czas, zmieniono kolej rzeczy, pozostawiono mnie gdziekolwiek, ale nie na tym cholernym parapecie.

Niewysoka dziewczyna o oczach kiedyś tak czekoladowych jak słodki płyn w filiżance stała w prawie pustym pokoju, pośrodku białych ścian, które potęgowały w niej uczucie samotności. Stała tutaj i jeśli się przyjrzysz dostrzeżesz jej cień, wątłą smużkę dowodzącą, że kiedyś istniała. Z uwagą rozglądała się po pomieszczeniu, które nazwano jej pokojem. Leniwym, niepewnym krokiem podeszła do ogromnego lustra. Jakby nie chcą zobaczyć swojego oblicza długo wpatrywała się w swoje tenisówki, jednak pomału, nie spiesząc się podniosła wzrok. Ciało miała wychudzone, twarz małą i zapadniętą. Ręce jej były chudziutkie, spojrzenie przygasłe, pozbawione silnej woli. Mimo tego, jakie obrzydzenie mogła budzić szybko nie odwróciła wzroku. Uśmiechnęła się jedynie do swojego odbicia, a jej uśmiech był delikatny, wymowny, krzyczący „o ironio!”.

Usłyszała swoje imię. Wiedziała skąd dobiega głos. Chwilę później obok niej stanęła wysoka kobieta, z zakłopotaną miną. Dziewczyna wiedziała, że nie jest jej łatwo cokolwiek powiedzieć. Spojrzała na nią swoimi pozbawionymi życia oczami, nie dając znaku, że wie, z kim będzie rozmawiała. Jedynie delikatnie się uśmiechnęła, aby na nowo móc przyjąć obojętny wyraz twarzy. Jeszcze przez chwilę stały naprzeciwko siebie w kompletnej ciszy, nie wymawiając żadnego niepotrzebnego słowa. Do pokoju weszły jeszcze dwie osoby, starając się zachowywać jak najciszej, aby nie zniszczyć tej ulotnej chwili jakby małej uroczystości. I nagle dziewczyna spojrzała w głąb pomieszczenia, na nowe twarze, zdając sobie sprawę, że już je zna, ale nie mogąc sobie przypomnieć żadnych szczegółów.
- Kochanie- ktoś postanowił przerwać tą ciszę – podoba ci się w domu? – niby błahe pytanie, prawda? Każdy z Was odpowiedziałby twierdząco, bez chwili namysłu, ale nie Ona. Nie musiała się wcale zastanawiać, ale dopiero po chwili skinęła głową. – Postanowiliśmy, że wasze pokoje będą obok siebie – dziewczyna przez chwilę zastanawiała się, o kim kobieta mówi, jej wzrok powędrował daleko, zatrzymując się na chłopcu.
- Wspaniale – słyszy swój głos, niepewny, drżący, oddalony o tysiąc lat. I dalej nie wiedziała, co to może znaczyć.

Minęło pare tygodni odkąd tamta osoba po raz pierwszy przestraszyła swoim wychudzonym obliczem, nadmiernie wystającymi kośćmi i przygarbioną postawą obrazy wiszące na ścianie. Większość dnia spędzała w swoim pokoju, przywykając do chłodu parapetu albo niewygody fotela. Tym razem wpatrywała się w ekran subtelnego iMac’a, ciesząc oczy miłym widokiem, kiedy usłyszała ciche skrzypienie drzwi i powolne kroki. Nie odwróciła wzroku, wiedziała, kto przyszedł.
- Liluś – zawsze uważała, że to najpiękniejsze zdrobnienie jej imienia, pamiętała jeszcze jak z uczuciem wypowiadała je jej przyjaciółka – mogę posiedzieć chwilę u ciebie?
Znowu nic nie odpowiedziała, ale jej spojrzenie mówiło dużo.
- Lubię przebywać w twojej obecności – ona wiedziała to, tak często przychodził
Zajrzała w jego stalowe tęczówki, z których można było odczytać wszystkie emocje targające właścicielem. Pociągnął ją w stronę fotela i posadził sobie na kolanach, wtapiając twarz w jej włosy.
- Chcesz mi coś powiedzieć? – zapytała
- Liluś, bardzo mi przykro z powodu tego, co się wydarzyło – robi przerwę, jakby dając sobie czas na znalezienie odpowiednich słów – słyszałem jak rodzice rozmawiali o adopcji – serce jej zabiło mocniej – zainteresowana?
Lilianna przytuliła się jeszcze mocniej do chłopaka uśmiechając się pod nosem, już teraz wiedząc, że będzie jej najlepszym przyjacielem.
- Na dobre i złe? – pyta niepewnie
- Na dobre i złe.

 
 
 
Current Music: D'espairsRay - Screen
 
 
Marta
06 November 2008 @ 02:30 pm



Przygnębiona.
Na własne życzenie.
Tak tylko, no, niech ktoś przytuli i powie, że wszystko jest ok.
Nawej jeśli nie jest?
Tak własnie.
Znowu popadam w paranoję.
Moje seme, wróć do mnie, dobrze?
Dalej smutno, trochę.

Krzyczę Twoje imię, ale Ty mnie chyba nie słyszysz...